piątek, 11 grudnia 2009

Lenka

Kolejna dziecinka sprawiła wielką radość swoim pojawieniem się na świecie.
Dziś o godzinie 9.01 na świat przyszła Lena, córka Kasi i Pawła, siostra Mikołaja i... moja chrześnica!

Prześliczna Kruszyna :)

poniedziałek, 23 listopada 2009

Urodził się Michał!

Witamy na świecie! Długo czekaliśmy i nareszcie jest z nami :)


Może tak radosne wydarzenie zmobilizuje mnie do nadrobienia zaległości i względnej systematyczności ;)

sobota, 20 czerwca 2009

Nadmorskie wspomnienia

Pogoda była, bo pogoda zawsze jest, a że przez większość naszego pobytu nad morzem padał deszcz to już insza inszość ;-) Ale nieważna pogoda, ważne, że był fun ;)

Były dinozaury, bajki o rycerzu, o pajączku i o Mikołaju oczywiście. Zabawy i śpiewanki - okazało się, że bursztynek nie został znaleziony na plaży ale w ogródku.

Odwiedziliśmy foki na Helu i wspięliśmy się na latarnię w Rozewiu, widzieliśmy Neptuna w Gdańsku, molo w Sopocie i ORP Błyskawica w Gdyni. A na plaży, na której udało nam się spędzić jednak trochę czasu, nawet chwilę leżąc na kocykach w słońcu schowani przed wiatrem za parawanem, jest za dużo piasku!

Pełna galeria z wywczasu w Błotach już wkrótce, a tymczasem kilka obrazków.









środa, 10 czerwca 2009

Ciocia i Miko jadą nad morze :)

Spodobał nam się w ubiegłym roku spontaniczny wypad nad morze, więc i w tym roku, choć już bardziej z rozmysłem - znaczy plan był, z Państwem K. ruszamy nad morze. Znaczy ja z Wro za dwie godziny ruszam a K. nad ranem z Wawy. Zbiórka o poranku w Gdyni :) Niestety krótki będzie ciociny urlop, ale skoro jej praca miła to niestety, odrobinę poświęcenia trzeba, na dłuższy urlop jeszcze przyjdzie pora.

Pogoda zapowiada się niezazbytnia ale tak bardzo tęsknię już za morzem, no i za powalającymi na kolana gadkami Mikołaja, że nie straszny mi deszcz i wiatr!

Kto ma włączony GPRS ten obrazek z widoczkiem dostanie, a i tutaj pewnie po powrocie sporo zdjęć się pojawi.

Ahoj! ;-)

czwartek, 4 czerwca 2009

Ciocia poznała Oliviera

Zdarza się czasem tak w życiu, że człowiek porzuca dom swój, pracę, znajomych, no może ich tak nie do końca, i wyrusza w świat szeroki, albo na wyspy pewne co by tam żywot dostatni wieść (ten plan nie zawsze wypala, ale tyle jego co spróbuje).

Za chlebem, a przede wszystkim za swą drugą połówką wybyła niegdyś z kraju B. ale nie przepadła jak kamień w wodzie meldując od czasu do czasu co u niej, czy jest ciężko czy lekko i jak wygląda życie po tamtej stronie kanału LM. Jedną w większych nowin było poczęcie a później urodzenie synka, który na świat przyszedł w styczniu 2008. A ponieważ za krajem ojczystym tęsknota czasem wiedzie B. na krótkie "wakacje" w Polsce, to pojawiła się mama z synkiem w mieście rodzinnym i zaklepała sobie jedno popołudnie co by Ciocia Jaga mogła w końcu poznać Oliviera., który... jest przeuroczy!
Wesoły, energiczny, śmiały i choć mały z niego szkrabik to odwagi w nim za dwóch. Porwał ciotkę za rękę, zaciągnął ją na przejażdżkę schodami ruchomymi, a potem pozwolił się trochę ponosić wśród tłumu na przystanku. Sadowiąc się u cioci na rękach dał mamie odpocząć (w końcu pod sercem nosi braciszka!) i dyrygował ciotką dając wytyczne co do zwrotów - w którą stronę Jaga ma się z nim odwracać, bo wypatrzył tramwaj i koniecznie chce mu pomachać :)
Następne spotkanie pewnie nie prędzej niż za rok, ale wtedy już we czwórkę :)

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Dzieci

Własnych pociech, znaczy dzieci, nie posiadam, to samo tyczy się zwierzaków (aka podopiecznych), ale te u krewnych i znajomych kocham jak swoje. A do tego chyba całkiem dobrze sprawdzam się jako ciocia i nie czuję palącej potrzeby posiadania własnych ;)

Wszystkim pociechom i podopiecznym z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka życzę słońca, radości, dużo słodyczy i zdróweczka!

Notka pierwsza - testowa

Pewnie niedługo zniknie, ale póki co, żeby sprawdzić czy działa to wieszam :)